Ghostscript wrapper for D:\BBB-ARCH\ARCHIWUM-lata-78-71\MTS73_t11z1_4\MTS72_t10z1_4\mts72_t10z2.pdf M E C H AN I KA TEORETYCZNA I STOSOWANA 2, 10 (1972) WAC Ł AW  O L S Z AK  —  SYL WE T K A  I N Ż YN I E RA STAN ISŁAW  K A J F A S Z  (WAR SZ AWA) D yplom  inż yniera  dróg  i m ostów  uzyskał   WAC Ł AW  O LSZ AK  W  roku  1925  na Politech- nice Wiedeń skiej,  w  wieku  lat  23, koń cząc  studia z  oceną   summa  cum.  laude. R ozpoczyn a pracę  zawodową   w  roku  1925. Jest  kolejno  kierownikiem  budowy  mostów i  obiektów  inż ynierskich,  pracuje  w  Ś lą skim  U rzę dzie  Wojewódzkim  (Wydział   R obót P ublicznych)  w  latach  1927- 1928,  n astę pn ie —  na  stanowisku  kierownika  jednego  z  dzia- ł ów  —  w  70- osobowym  Biurze  Kon strukcyjn ym  kon cern u  przemysł owego  S. A.  G iesche ( H u t a  U th em an a w  Szopien icach).  Od  roku  1929  pracuje  n a  terenie  Zagł ę bia  Ś lą skiego i  D ą browskiego  w  ch arakterze  autoryzowan ego  inż yniera  cywilnego,  wykonują c  projekty szeregu  obiektów  inż ynierskich  i budowli  przemysł owych,  ekspertyzy  naukowe  i naukowo- - techniczne.  Jest  rzeczoznawcą   Ban ku  G ospodarstwa  Krajowego  w  Katowicach.  . !  Już  pierwsze  zadan ie,  kierown ictwo  budowy  ż elbetowego  m ostu  (dł ugoś ci  180  m, szerokoś ci  jezdn i  6,6  m)  n a  Wiś le  p o d  G oczał kowicam i,  budowy  wykonywanej  przez 300- osobową   zał ogę , był o poważ n ym  przedsię wzię ciem  inż ynierskim  [14]x)  (rys.  1). Rys.  1 P rojekt  został   opracowan y  w  roku  1925,  w  tym  samym  roku  rozpoczę to  budowę , m ost  został   oddan y  do  uż ytku  w  lipcu  1927.  P osiadał  on  12 przę seł   o  rozpię toś ci  14,8 m o '  kon strukcji  belek  cią gł ych  trójprzę sł owych.  Wysokość  belek  n a  podporach  mierzył a P atrz  wykaz  publikacji  Wacł awa  OlsZaka,  str.  213 204  St.  K AJ F ASZ 1,7  m, w przę ś le  1,1  m, odstę p  belek  wynosił   1,8  m, grubość  pł yty  24  cm . W  czasie  budowy filarów  mostowych  (posadowionych  n a  palach)  m usian o  u po rać  się   z  kurzawką ,  silnym dopł ywem  wody  wgł ę bnej.  Z uż yto  2600  m 3  beton u,  koszt  budowy  wyniósł   533  tys. zł . N adzór  techniczny  z  ram ienia  Ś lą skiego  U rzę du  Wojewódzkiego  sprawował   dr  in ż. S.  KAU F M AN ,  CO, jak  zobaczymy,  stał o się   począ tkiem  wieloletnich  kon taktów  i  współ pracy obu  osób.  R oboty  wykonał a firma  «Inż ynierowie  St. i  A.  H ajduk»  z  Cieszyna. Projektuje  z  kolei,  razem  z  S.  KAU F M AN EM ,  ż elbetowy  m ost  ł ukowy  n a  Wiś le  p o d N owym  Bieruniem.  M ost  posiadał   cztery  sklepienia  o  rozpię toś ci  2 8 + 4 2 + 2 8 + 2 8  m. Z aprojektowany  został   jako  czteroprzę sł owy  ł ukowy  ustrój  cią gł y. W  czasie  od  roku  1928  do  wybuchu  wojny  rozwiną ł   WAC Ł AW  OLSZ AK  szeroką   dział al- ność  w  dziedzinie  projektowan ia  budowli  przemysł owych,  w  szczególnoś ci  w  zakresie obiektów  górniczych  i  hutniczych  n a  terenie Z agł ę bia  Ś lą sko- D ą browskiego.  W  tym  czasie powstał y  Jego  liczne  projekty  budowli  inż ynierskich  o  róż n orodn ym  przezn aczen iu, czę stokroć  nietypowych  i  o  rozwią zaniach  oryginalnych.  Wiele  hal  m aszynowych,  wieże wodne,  fundam enty  p o d  maszyny,  podszybia  kopaln i  w  C hwał owicach  i  C zerwionce, podziem na hala po m p w kopaln i  «M atylda»,  zbiorn iki  w  Lubliń cu,  H ucie  «P okój»  i H ucie «Baildon»,  ż elbetowe  rurocią gi  wysokich  ciś nień  dla  rozprowadzan ia  pł ynnej  podsadzki w  kopaln iach  wę gla  kam iennego  [18],  [27],  obudowa  szybów  i  podziem n ych  ch odn ików w  kopaln iach wę gla  [23], [28], [30] i wiele  obiektów  zrealizowan ych  n a ruch om ych i niebez- piecznych,  podkopan ych  teren ach  górniczych  —•  stan owią   przykł ady  tej  urozm aicon ej i  bogatej  dział alnoś ci  inż ynierskiej  W.  OLSZ AKA. U przedn io  już  w  biurze  konstrukcyjnym  w  Szopienicach  n abył   wiele  doś wiadczen ia w  zakresie  projektowan ia  konstrukcji  stalowych,  kt ó re  był y  ówcześ nie  szeroko  stosowan e w  przemyś le.  Skorzysta  z  zebranych  tam  wiadom oś ci  w  latach  póź niejszych  ja ko  autory- zowany  inż ynier  cywilny  oraz jako  współ autor projektu  m ostu  stalowego  przy  ul.  Karowej w  Warszawie,  a  póź niej  jeszcze  ja ko  badacz- teoretyk. Z  tego  czasu  pochodzą  też liczne Jego  ekspertyzy  dotyczą ce  budowli  i urzą dzeń  przem y- sł owych.  N iektóre  z  propon owan ych  rozwią zań  był y  orygin aln e  i  ś miał e, ja k  n p .  sposób usunię cia  bł ę du  w  projekcie  i  wykon an iu  fun dam en tu  p o d  turbin ę   wysokoobrotową   w kopaln i wę gla  w  Jaworznie.  C hodził o  o  konstrukcję   ż elbetową,  której  obliczenie  statyczne był o  wprawdzie  poprawn e,  n atom iast  chybion a  an aliza  dyn am iczn a.  Kon strukcja  t a bowiem,  przy  obrotach bliskich  uż ytkowym,  wpadał a  z  turbin ą   w  rezon an s.  Wzm ocnienie ustroju  fundamentowego  ze  wzglę dów  konstrukcyjnych  i  z  uwagi  n a  liczne  przewody i  urzą dzenia  ruchowe  był o  niemoż liwe.  W  tej  sytuacji  WAC Ł AW  OLSZ AK  zapropon ował usunię cie  jedn ego  z jego  elementów  noś nych,  by  z  czę stoś cią   drgań  wł asnych  oddalić  się należ ycie  od  uż ytkowej  liczby  obrotów  maszyny.  D yrekcja  K opaln i,  nieufna  i  w  opozycji do  projektu  «osł abienia»  kon strukcji,  zwrócił a  się   o  dodatkową   ekspertyzę   do  zn an ego uczonego  wiedeń skiego,  prof.  R.  SALIG ERA,  który  —  p o  zapozn an iu  się   z  trudn oś ciami  — w peł n i zaakceptował  propozycje  swego był ego  sł uchacza. W  n astę pstwie  realizacji  zabiegu zespół   turbin owy  pracował   już  n ien agan n ie. Wiele  uwagi  poś wię ca  WAC ŁAW  OLSZ AK  problem atyce  obudowy  podziem n ych  chod- ników  górniczych,  przekopów  i  podszybi,  wykon an ych  z  ż elbetu.  Stwierdza  n p., że  zbro- jen ie  umieszczone  n a  wewnę trznej  stron ie  obudowy  w  sposób  tradycyjny  ulega  czę sto —• n a  skutek  deformacji  konstrukcji  p o d  wpł ywem  ogrom n ych  p a r ć  górotworu  —  wyrywaniu WAC Ł AW  O L S Z AK  —  SYLWETKA  I N Ż YN I E RA  205 z  mią ż szu  beton u  i  wychodzi  n a  zewną trz  n a  podobień stwo  cię ciwy  luku.  Aby  temu  za- radzić,  propon uje  zastę powan ie  cią gł ego  zbrojenia  obwodowego  przez  stosowne  krótsze prę ty  prostolin iowe  u kł ad an e  wedł ug  linii  ł am an ej,  a  kotwione  w  strefie  zewnę trznej obudowy  [23]. Wspóln ie  z  in ż.  W.  Ż ELESKIM  paten tuje  i  realizuje  prefabrykowaną   konstrukcję   cy- lindryczną   obudowy  skł adan ej  z  trzech  elem en tów:  d n a  i  dwóch  segmentów  ł ukowych ł ą czonych  przegubowo  w  kluczu.  U strój  taki,  statycznie  wyznacza!ny,  m a  zalety  duż ej prostoty  w  obliczeniach  statycznych.  Tym ,  co  n apotyka jed n ak  trudnoś ci, jest  sam  dobór ukł adu  sił   dział ają cych  n a  kon strukcję   obudowy.  Ocena  bowiem  wielkoś ci  parcia  góro- tworu  w  skom plikowan ych  warun kach  geologicznych,  przy  równoczesnym  istnieniu  za- burzeń  powodowan ych  przez  są siednią   obudowę   górniczą ,  był a  zawsze  i  chyba  na dł ugo  jeszcze  pozostan ie  zadan iem  trudn ym  i  zł oż onym.  Pierwsze  przybliż enie  jego rozwią zan ia  w  okreś lon ych  warun kach  poszukiwan e  być  może  w  wielkoskalowym  sche- m acie  sprę ż ystym.  W.  O LSZ AK ,  zafrapowan y  tym  problem em ,  podejmuje  zagadnienie  to w  dwojakim  aspekcie:  opracowan ia  teorii  zjawisk  zwią zanych  z  drą ż eniem  chodników i  przekopów  w  caliznie  skał y  oraz  wycią gnię cia  z  niej  praktyczn ych  wniosków,  poż ytecz- n ych  dla  inż ynierów  budują cych  tun ele  i  górn ików  pę dzą cych  przekopy  podziemne. N a tym  tle  powstał a jego  p rac a  d o kt o rska  [2], o bro n io n a z  odznaczeniem w roku  1934 n a P o- litechnice  Warszawskiej.  P osun ę ła  on a  zagadn ien ie  to  n aprzód  rozpatrują c  nie jedn o,  jak dział o  się   t o  dotychczas,  lecz  dwa  lub  wię kszą   liczbę   biegną cych  obok  siebie  wydrą ż eń podziem n ych  i  badają c  ich  wpł yw  n a  otaczają cy  górotwór.  Autor  m iał   przy  tym  moż ność po ró wn an ia  uzyskan ych  przez  siebie  wyników  z  rezultatam i  badań  prowadzonych  w  in . nych  oś rodkach,  w  szczególnoś ci  w  Szwajcarii  (H .  SC H M I D ),  CO pozwolił o mu  n a  okreś le- nie  warun ków,  w jakich  wyniki jego  analizy  mogą   z  powodzeniem  być  stosowane. D o piero  z  pewn ym  opóź n ien iem  specjaliś ci  n asi  z  zakresu  górnictwa  ocenili  walory pracy  [2],  która  w  n astę pstwie  tego  był a  przez  n ich  wielokrotnie  cytowana  i  wykorzysty- wan a.  W  szczególnej  m ierze  zain teresowan y  był   nią   Prof.  A.  SAŁU STOWICZ  Z Akademii G órn iczo- H utn iczej  w  K rakowie,  wielki  znawca  zagadn ień  tą pan ia  w  kopalniach,  z  któ- rym  Au t o r  był   w  czę stych  ko n t akt ach , zwł aszcza  przy  rozszerzeniu  badań  n a  górotwory o  wł asnoś ciach  Teologicznych,  takich  zatem ,  których  reakcja  n a  skutek  zaburzenia  ich równ owagi  pierwotnej  przez  procesy  odbudowy  był a  wyraź ną   funkcją   czasu. Wspom n ian a  uprzedn io  koncepcja  trójprzegubowej  obudowy  segmentowej,  w  okre- sie  wzm oż onego  n apię cia polityczn ego  ostatn ich  lat  przedwojennych, jest  lansowana  przez Autorów  do  budowy  schron ów  przeciwlotniczych  [34].  Rozwią zanie  polegał o  n a  zasto- sowan iu  krótkich  odcin ków  prefabrykowan ej  obudowy  przykrytych  i  maskowanych  n atu- ralnymi  n ierówn oś ciami  teren u  (h ał dam i,  n asypam i). Sprawy  obron y  przeciwlotn iczej  i  ich  im plikacji  dla  konstrukcji  budynków  oraz  bez- pieczeń stwa  m ieszkań ców  zaabsorbują   uwagę   W.  OLSZ AKA.  Koncepcje  wł aś ciwego  kształ - towan ia  budyn ku,  rozm ieszczan ia  m as,  wpł ywu  uszkodzeń  fundam entów,  poruszy  w  pra- cach  [34]  i  [35].  Z ajmie  się   analizą   warun ków  absorbowan ia  energii  kinetycznej  bom by przez  pł ytę   stropową   gruboś ci  ok.  1,10  m ,  oraz  przez —  lepszy  jego  zdan iem —- ukł ad kilku  warstw  mniej  sztywnych,  rozmieszczonych  w  odpowiedn ich  odstę pach  jedn a  n ad drugą . Z agadn ien iom  statyczn ym  i  dynam icznym  konstrukcji  przeciwlotniczych  poś wię ca swą   pracę   habilitacyjną   z  roku  1937  [34]. 206  St .  K AJF ASZ Już  w  dział alnoś ci  W.  OLSZAKA  Z  lat  1930- 1939  pojawi  się   drugi  n urt,  n aukowy,  od- zwierciedlają cy  Jego  prawdziwe  powoł an ie  i tem peram en t. Jeszcze w roku  1928 zajmie  się  sprawą   kł opotów, jakie  sprawia  projektan towi  konstrukcji ż elbetowych  teoria  n aprę ż eń  dopuszczalnych.  W  pracy  [13]  uzasadn ia  mał ą   efektywność zbrojenia  ś ciskanego  w  belkach  ż elbetowych  o  ograniczonej  wysokoś ci,  które  zgodn ie z  ówczesnymi  przepisami  musiał o  wzmacniać  strefę   ś ciskaną,  gdy  dopuszczaln e  n aprę - ż enie  w  betonie  został o  przekroczon e.  Wykazuje  n ieracjon aln ość  takiego  stan owiska, wypowiadają c  się   zarazem  za  zwię kszeniem  n aprę ż eń  dopuszczalnych  i  za  wykorzystywa- niem  zbrojenia  jedynie  w  strefie  rozcią ganej. P odobn e  niedostatki  wynikł e  z  traktowan ia  m ateriał u beton u  jako  sprę ż ystego  i  izo- tropowego  n apotyka  przy  wym iarowaniu  gruboś ciennych  rur  ż elbetowych,  projektowa- nych  dla  rurocią gów  ciś nieniowych  do  rozprowadzan ia  pł ynnej  podsadzki  w  kopaln iach . Ciś nienia  hydrostatyczne  wystę pują ce  w  tych  przewodach  przekraczają   w  kon kretn ych przypadkach  z reguł y 25 do  30 atmosfer;  uderzen ia dyn am iczn e, spowodowan e  n p .  n agł ym zamknię ciem  lub  zatkaniem  przewodu,  podnoszą   ciś nienie  to  jeszcze  bardzo  zn aczn ie. N ierównom ierny  rozkł ad  n aprę ż eń  obwodowych  poprzez  grubość  ś cian ki,  najwię kszy n a  brzegu  wewnę trznym,  wymagał   najwię kszego  zbrojenia  n a  tymże  brzegu  i  powodował nie  wykorzystanie  rezerw  wytrzymał oś ciowych  beton u  w  partiach  przy  brzegu  zewnę trz- nym.  Stawiał o  to  ustroje  ż elbetowe  w  trudnej  sytuacji  w  ich  współ zawodnictwie  ze  stalą , która  —  mimo  iż  droż sza  —  m iał a  start  lepszy  również  i  przez  t o ,  że  współ praca  kopalń z  hutam i  był a  nie  tylko  typu  technicznego,  lecz  czę sto  wspieran a  p o n ad t o  wzajemnymi ich  powią zaniami  organizacyjnymi.  Pomysł   stosowania  do  rozprowadzan ia  pł ynnej  pod- sadzki  wysokociś nieniowych  rurocią gów  ż elbetowych  był   wtedy  zupeł ną   nowoś cią.  P o pokon an iu  nieuchronnych pierwszych  trudn oś ci  wdroż eniowych  spotkał   się   jed n ak  z  du- ż ym  zainteresowaniem.  Z n alazł o  on o  wyraz  w  wiehi  kilom etrach  przewodów  podsadzko- wych,  zrealizowanych  w  tej  technice. Wspomniany  n atom iast powyż ej  n iedostatek  m usiał  uprzedn io zostać  usunię ty.  W  tym celu  W.  OLSZ AK  W swej  pracy  [30] propon uje  znaczne  ulepszenie  rozwią zan ia,  polegają ce n a  równomiernym  wykorzystaniu  m ateriał u.  Osią ga  się   je  przez  odpowiednią   zm ian ę ukł adu  zbrojenia  i jego  zagę szczenie  w  kierun ku  strefy  zewn ę trzn ej; jeś li  zabieg  ten  wyko- n an y  zostanie  w  sposób  poprawn y  wynikają cy  z  analizy,  uzyskuje  się   w  efekcie  cał kowicie równom ierne  wykorzystanie  m ateriał u  konstrukcyjnego  poprzez  cał ą   grubość  ś cianki wraz  ze  znacznym  zmniejszeniem  gruboś ci  ś cianki,  i  wynikają cym  stą d  zmniejszonym  zu- ż yciem  m ateriał u,  co  z  kolei  prowadzi  do  dalszego  obn iż en ia  kosztów  inwestycji.  Autor wnioski  swe  uzasadn ia  teoretycznie  biorą c  pod  uwagę   pom ijan ą   w  dotychczasowych obliczeniach,  istnieją cą   jedn ak  w  rzeczywistoś ci,  an izotropię  zespoł u  stal- beton, ja k  i jego niejednorodnoś ć,  objawiają cą   się   przez  zm ienność  z  miejscem  jego  «wypadkowego»  m o- duł u  sprę ż ystoś ci.  Efektem  koń cowym jest  redystrybucja  n apię ć, polegają ca  n a  odcią ż eniu warstw  wewnę trznych  przy  równoczesnym  przekazan iu  n adwyż ki  wytę ż enia  wzm ocn io- nym  przez  wspom niany  zabieg  warstwom  zewnę trznym. N iebawem  uczyni  w  tej  sprawie  n astę pny  z  kolei  krok.  Wspom n ian e  powyż ej  rozwią - zanie jest  wprawdzie  teoretycznie  i  realizacyjnie  poprawn e,  potrzeby  praktyki  jed n ak  sta- wiają   bardziej  zł oż one wymagania.  Okazał o się   bowiem,  że  ż elbetowe  przewody  podsadz- kowe,  podobn ie  zresztą   jak  i  stalowe,  ulegają   —  n a  skutek  przepł ywu  przez  n ie  setek  ty- WAC Ł AW  O L S Z AK  —  SYLWETKA  I N Ż YN I E RA  207' się cy  m etrów  sześ ciennych  piasku,  zazwyczaj  ostroziarn istego  —  poważ nej  jednostronnej erozji  wewnę trznej.  N a szczę ś cie  zaradczy  zabieg techniczny był  prosty,  znacznie  natom iast trudniejsza  jego  an aliza  teoretyczn a. R ozwią zanie  techniczne polegał o  bowiem  n a  mimo- ś rodowym  usytuowan iu  otworu przepł ywu w  stosun ku  do  zewnę trznego  obrysu  rurocią gu. Stworzył o t o poż ą daną   rezerwę   m ateriał ową  z rozmysł em wystawioną   na  dział ania  erozyj- n e.  G dy  te  osią gnę ły  wielkość  krytyczną ,  przewód,  poddawan y  był   «regeneracji».  W  tym też leż ała jedn a  z  dodatkowych  zalet  systemu,  regeneracja  ta  odbywał a  się   bowiem  w  spo- sób  prosty  i  ekon om iczn y:  uzupeł n ien ie ubytków  n astę powało przy  zastosowaniu  cemen- tów  szybkosprawnych  i  wysokowytrzym ał ych.  Wyniki  był y  zadowalają ce.  Również  i  za- gadnienie  szczelnoś ci  styków,  trudniejsze  do  opan owan ia  niż przy  stosowaniu  rurocią gów stalowych,  rozwią zane  został o p o  dł uż szych  studiach  i  badan iach  w  sposób  należ yty. I stn iał a  jedn ak  n adal  t ru d n o ść  teoretyczn a,  polegają ca  n a  tym,  że  analiza  statyczna i  dyn am iczn a zbrojon ych  ustrojów  m im oś rodowych  był a cał kowicie nieznana. W.  OLSZ AK rozwią zał   ten problem  n a  gruncie  teorii  sprę ż ystoś ci  przy  zastosowaniu  metody  odwzoro- wan ia  inwersyjnego,  pozwalają cego  n a  sprowadzenie  zagadnienia  do  analizy  pierś cienia współ ś rodkowego.  Trudn oś ci  z  tym  zwią zane  stał y  się   impulsem  do  pogł ę bionego  i  peł - nego  opracowan ia  teorii  tego  typu  ustrojów  zbrojonych,  co  w  rezultacie  zainicjował o przygotowan ie  pracy  doktorskiej  z  roku  1933  obron ion ej  (z odznaczeniem) na Politechnice Wiedeń skiej. Wspom n ian e  uprzedn io  zagadn ien ie  z  etapu  pierwszego,  mianowicie  uzasadnienie teoretyczne  realizacji  równ om iern ego  wytę ż enia  przekrojów  gruboś ciennych,  rozwią zał W.  OLSZ AK  przy  zał oż en iach wychodzą cych  już  poza  ram y  teorii  sprę ż ystych  oś rodków izotropowych  i  jedn orodn ych .  G en eraln e  podstawy  teorii  i  metod  rozwią zywania  tego ogólniejszego  problem u  zostan ą   jed n ak  stworzon e  dopiero  w  dwadzieś cia  lat  póź niej, gdy  Autor  sformuł uje  je  w  ram ach  teorii  plastycznoś ci  oś rodków  niejednorodnych  i  ani- zotropowych  ch oć —  co  wart o  podkreś lić  • — naszkicowane  tu  rozwią zania  szczególne z  lat  przedwojennych  okazał y  się   trafn e  i  znalazł y  peł ne  potwierdzenie  w  ram ach  teorii ogólniejszej  i  zn aczn ie  przy  tym  pogł ę bion ej. T ak  zatem  n ierozwią zane  jeszcze  ówcześ nie,  a  domagają ce  się   realizacji,  problemy techniczne  zaważ yły  w  poważ n ej  m ierze  n a  przyszł ej  dział alnoś ci  naukowej  Autora. W  sform uł owaniu  techn iczn ym  t e  zagadn ien ia,  które  zaważ yły  n a  dł uż ej  w  koncepcjach inż ynierskich  Autora  m o ż na  by  h asł owo  okreś lić  w  nastę pują cy  sposób: a)  m ateriał  posiada «ref leks obron n y», który każe mu  przekazywać  «wytę ż enie», jakiem u jest  poddan y,  z  part ii  przecią ż on ych  n a  partie  niedocią ż one, b) przez stosowne  m an ewrowan ie zbrojeniem  m oż emy regulować przepł yw sił  wewnę trz- nych,  narzucają c  w  ten  sposób  m ateriał owi takie  stany  naprę ż enia, jakie  uważ amy  za  po- ż ą dan e. P ierwsza  koncepcja,  ja k  widzieliś my,  znajdzie  z  czasem  swoje  gł ę bokie  uzasadnienie w  teorii  plastycznoś ci,  podję tej  niebawem  i  rozwijanej  konsekwentnie  przez  W.  OLSZAKA, druga  znajdzie  swój  wyraz  w  Jego  zain teresowan iu  się   sprę ż eniem  wstę pnym  materiał u ja ko  ś rodkiem  regulują cym  p o ł a  i  rozkł ady  n aprę ż eń.  Wart o  dodać,  że  omawiają c n a  ł am ach  prasy  krajowej  wyn iki  kon gresu  M ię dzyn arodowego  Stowarzyszenia  M ostów i  Kon strukcji  I n ż yn ierskich  (AIP C )  w  Berlinie  w  roku  1936  [27],  szczególnie  podkreś li 208 St.  KAJFASZ znaczenie  p r a c :  E.  FREYSSIN ETA  zwią zanych  ze  wstę pnym  sprę ż eniem,  L. P .  BR I C E 'A  n a tem at  plastycznoś ci  beton u  i  TH OMASA  dotyczą cej  zjawiska  peł zan ia. Jak  widać  zaabsor- bował y  G o  już  wtedy  te przejawy  fenomenologiczne, których istota —ja k  dziś  wiadom o —• znajduje  swe  wytł umaczenie logiczne  w  ram ach  teorii  plastycznoś ci  i  reologii,  n a  których gruncie  opracowane  został y  również  ś rodki  form aln e  do  ich  opisu  i  stworzen ia  m etod rozwią zywania  zagadnień  kon kretn ych. P roblem atyce tej, podówczas  ledwie  się   zarysowu- ją cej,  przy  tym jedn ak  n ader waż nej  z pun ktu widzenia  n aukowego  i  zastosowań  technicz- nych,  pozostan ie  wiernym  do  chwili  obecnej. Trzecim  wreszcie,  «trwał ym»,  tem atem zain teresowań  W.  OLSZ AKA  staną   się   elementy n oś ne ze zbrojeniem  poprzecznym , których  obliczaniem zają ł   się   w  pracy  [41]. D yskutował polemicznie  bł ę dne  zał oż enie  wyjś ciowe  odn oś n ie  odkształ ceń  poprzecznych,  p o d an e w  «Inż ynierii  i  Budownictwie))  przez jedn ego  z  autorów  [38], sam  wracał   do  tego  tem atu jeszcze wielokrotnie. M im o  coraz  wyraź niej  rysują cego  się   zain teresowan ia  kierun kiem  n aukowym  w  dal- szym  cią gu  pochł an ia G o dział alność inż ynierska.  W roku  1937 uzyskuje wraz z dr S.  K AU F - MANEM i E.  POLAKIEM  jedn ą   z  czoł owych n agród  za  projekt  m ostu  stalowego  przez  Wisł ę w Warszawie w  cią gu  ulicy  Karowej.  Był  to  dwupoziom owy  m ost  stalowy o dwóch belkach podł uż nych, czterech  przę sł ach, o  rozpię toś ci  150  m  każ de  (rys.  2 i  3).  D oln y  poziom  był przewidziany  dla  przyszł ego  m etra,  które —ja k  się   okaże  za  lat  dwadzieś cia  —•  bę dzie pon own ie  przedm iotem  jego  studiów  technicznych i  nowych  koncepcji. Rys. 2 Jest  kom peten tn y w sprawach n ie tylko  obliczeń statycznych, lecz również  wykonawstwa i  rozliczeń.  Ś wiadczy  o  tym  udział   w  dyskusji  w  prasie  technicznej  n a  tem at  sposobu  zle- cania robót inż ynierskich  i budowlanych, w  której  opowiada  się   za  cen am i  jedn ostkowym i, WAC Ł AW  O L S Z AK  —  SYLWETKA  I N Ż YN I E RA 209 a  n ie  za  ryczał tem i  uzasadn ia  t o  szczegół owo.  P rowadzi  wł asne biuro  w  Katowicach  przy ul.  3  M aja  33. P rzym usowy  ro zbrat  z  dział alnoś cią   zawodową   przynosi  W.  OLSZ AKOWI  wojna.  P o- wraca  do  kraju  w  ro ku  1946,  by  podją ć  dział aln ość  naukową ,  która  był a  Jego  przezna- czeniem.  Znajduje  jed n ak  w  sobie  dość  pasji  inż yniera,  by  n adal  uczestniczyć  w  licznych pracach  inż ynierskich. Od  pierwszych  chwil  p o  powrocie  do  kraju  staje  się   Prof.  W.  OLSZ AK  gorą cym  i entu- zjastycznym  rzecznikiem  rozwijania  konstrukcji  sprę ż onych  [43],  [58],  [61],  [69],  [71], [72],  [82],  [91],  [92],  [98],  [3],  [112],  [116].  U stroje  te  stanowią   najdoskonalszy  obecnie wyraz  techniki  w  wielu  dziedzin ach  budown ictwa  inż ynierskiego,  ja k  n p. w  budownictwie m ostów  wielkich  rozpię toś ci,  lekkich  cienkoś ciennych  sklepień  przekrywają cych  wielkie powierzchnie,  w  realizacji  wież,  zbiorn ików  itp.  Prof.  W.  OLSZ AK  był   pierwszym  u  nas Rys.  3 uczon ym ,  który  podją ł   tem atykę   z  tym  zwią zaną:  ju ż  w  1946  roku  zorganizował   przy  swo- jej  K atedrze  pierwszy  Z akł ad  Teorii  Kon strukcji  Wstę pnie  Sprę ż onych. W  roku  1946  uzyskuje  Prof.  W.  O LSZ AK ,  wraz  z  zespoł em  w  skł adzie  prof.  B.  K O P Y- C IŃ SKI,  in ż.  A.  M AG I E R A,  in ż.  S.  Ż YC H O Ń,  in ż.  W.  M I N I C H ,  dwie  czoł owe  nagrody  w  kon- kursie  n a  projekt  m ostu  sprę ż on ego  przez  Wisł ę   w  Krakowie  (most  D ę bnicki).  Był   to trójprzę sł owy  m ost  drogowy.  G en eraln e  rozwią zan ia  techniczne  i  architektoniczne obydwu  n agrodzon ych  projektów  widoczne  są   n a  rys.  4  i  5.  W  ten  sposób  powstaje  — wraz  z  wykon an ym i  już  uprzedn io  —  «rodzin a»  jego  siedmiu  mostów,  z  których sześć  zwią zanych  jest  z  górn ym  i  ś redn im  biegiem  Wisł y:  prefabrykowany  most  prze- ł adun kowy  w  Sosnowcu  (1930),  m ost  pł ytowy  w  Wiś le- G ł ę bcach  (1936),  m ost  belkowo- pł ytowy  w  Wiś le- Zdroju  (1935),  wspom n ian e  ju ż  uprzedn io  mosty  o  ustrojach  cią gł ych w  G oczał kowicach  (1925- 1927),  ł ukowy  m ost  cią gły  w  N owym  Bieruniu  (1928),  trój- przę sł owy  m ost  sprę ż ony  w  K rakowie  (1948)  i  m ost  stalowy  w  Warszawie  (1937). 3  Mechanika  Teoretyczna 210 St.  KAJFASZ W  pracowni  Strun obeton u  C entralnego  Biura  P rojektów  Architektoniczno- Budowla- nych  w  Krakowie  powstają  w  roku  1950 pod kierun kiem  Prof.  W.  OLSZ AKA  studialn e projekty  czterech  typów  stropów  strun obeton owych.  P róbn ą  produkcję  belek  wykon an o f £ - Rys. 4 w  D oś wiadczalnej  Wytwórni  n a  Ż eran iu,  a  badan ia  wytrzymał oś ciowe  przeprowadził I nstytut  Techniki  Budowlanej. Rys.  5 W  zorganizowanym  w  roku  1954 kon kursie  konstrukcyjno- technologicznym  n a  nie- ż eliwną  obudowę  tun elu  m etra  w  Warszawie  zespół   w  skł adzie  m gr inż. W.  BI E LI C KI , dr  C z. EIM ER, prof, dr W. OLSZ AK  uzyskał   dwie  czoł owe n agrody  i jedn ą  trzecią.  W rozwią- zaniu  przyję to  wykonanie  obudowy  za pom ocą  tarczy  tun elarskiej  i tubin gów  beton owych wstę pnie  sprę ż onych. Interesuje  się  również  zagadnieniam i  technologicznym i.  W  roku  1954  opaten towuje wraz z  mgr  inż.  W.  BIELICKIM ,  dr  inż.  C z. EIM EREM , prof, m gr in ż.  J. KOR E C KI M  n owy  spo- sób  produkcji  elementów  strun obeton owych  (P aten ty N r 38643,  N r 39294). P rzedm iotem wynalazku  jest  m etoda produkcji  cią gła  wraz z urzą dzen iami produkcyjnym i  niezbę dnymi dla  realizacji  tego  systemu.  W odróż nieniu od stosowanych  dotychczas  m etod  cyklicznych i  uż ywanych  przy  tym  okresowo  dział ają cych  urzą dzeń  nacią gają cych  i  zwalniają cych, WAC Ł AW  O L S Z AK  —  SYLWETKA  I N Ż YN I E RA  211 istotę   wynalazku  stan owi  cią gł ość  procesu  nacią gu  strun  i  sprę ż ania  elementów, co umoż li- wia  prowadzen ie  wszystkich  operacji  technologicznych  n a  taś m ie  produkcyjnej.  System cią gł ego  form owan ia  elementów  pozwala  n a  wprowadzenie  taś mowej  metody  produkcji, nieprzerywanej  i  równ om iern ej,  zapewniają cej  peł ną   mechanizację ,  a  nastę pnie  automaty- zację   procesów  techn ologiczn ych. P odsum owan iem  doś wiadczeń  w  dziedzinie  projektowan ia  i  wykonawstwa  konstrukcji wstę pnie  sprę ż onych  był a  P olska  N o r m a  P N   B —  03320,  której  pierwszą   wersję   opracował w  latach  1956- 1958 zespół  w  skł adzie  dr  C z. EI M ER ,  dr W.  G RZ EG ORZ EWSKI,  prof.  T.  K L U Z , prof.  W.  OLSZ AK,  (kierown ik  zespoł u),  inż.  K.  Z AL :SK I , dr  Z.  Z IELIŃ SKI.  Z a zasł ugi w  dzie- dzinie  upowszechn ian ia  kon strukcji  sprę ż onych  został   Prof.  W.  OLSZAK  odznaczony w  roku  1955  zespoł ową   N agrodą   P ań stwową   I  stopn ia.  Już  uprzednio  (1950)  przedmio- tem  indywidualnej  N agro d y  P ań stwowej  I I I  stopn ia  był a  jego  koncepcja  realizacji  ele- m entów  konstrukcyjnych  ze  zbrojeniem  poprzeczn ym  poddan ym  wstę pnemu  sprę ż eniu. Jest  on  także  autorem  m on ografii  pt.  Konstrukcje  W stę pnie  Sprę ż one,  której  I  tom ukazał   się   w  1955  r.  (P WN   Warszawa)  [3].  D wutom owa  T eoria Konstrukcji  Sprę ż onych opracowan a wspólnie  z  S.  KAU F M AN EM ,  C Z . EIM EREM  i  Z. BYCH AWSKIM , ukazał a się   w  1962  r. (P WN ,  Warszawa)  [4]. Jest  on a  obecn ie  tł um aczon a  na ję zyk  czeski. P rócz  dział alnoś ci  ś ciś le  inż ynierskiej  interesował   Prof.  W.  OLSZAKA  szereg  spraw z  pogran icza  «wdroż enia»  i  dział aln oś ci  badawczej.  Wypowiadał   się   mię dzy  innymi  na tem at  cementów  ekspansywnych  [45], beton ów  n apowietrzan ych  [53],  wibrowania  beton u w  czasie  jego  wią zan ia  [44],  współ czynnika  wjc  w  beton ie  [172],  zbrojenia  poprzecznego i  zbrojenia  w  postaci  uzwojenia  w  elem entach  ś ciskanych  [38],  [41],  [46],  [48],  [55],  [86], parcia  wiatru  n a  budowle  [83],  [115],  noś noś ci  granicznej  pł yt  [81],  [88],  [100],  zjawiska rys  w  kon strukcjach  [133],  [135],  m ierzen ia  wytrzymał oś ci  n a  rozcią ganie  materiał ów kruchych  [89].  P rowadził   wraz  z  zespoł em  badan ia  n ad  rekonstrukcją   uszkodzonych ustrojów  ż elbetowych  [70]. Wyrazem  ł ą czen ia  kom peten cji  inż ynierskich  i  naukowych  był a  dział alność  Prof. W.  OLSZAKA  W  m ię dzyn arodowych  organizacjach  zajmują cych  się   problematyką   kon- strukcji  inż ynierskich  i  budowlan ych .  Jest  współ zał oż ycielem  (1947),  czł onkiem  Biura i  przewodniczą cym  (1962- 1963)  M ię dzyn arodowego  Stowarzyszenia  Laboratoriów  Badań M ateriał ów  i Kon strukcji  ( R I LE M ) .  Był  współ zał oż ycielem  (1957) i piastował  od  począ tku do  roku  1969  godn ość  wiceprezesa  M ię dzyn arodowego  Stowarzyszenia  Konstrukcji  P o- wł okowych  (IASS).  O d  ro ku  1946  jest  czł onkiem  Stał ego  Kom itetu  M ię dzynarodowego Stowarzyszenia  M ostów  i  Kon strukcji  (AI P C ).  Jest  przewodniczą cym  G rupy  Polskiej, a  zarazem  współ zał oż ycielem  (1946)  i  wiceprezesem  (1946- 1969)  M ię dzynarodowej  F e- deracji  Kon strukcji  Sprę ż on ych  (F I P ),  jest  czł onkiem  grupy  narodowej  Europejskiego Kom itetu  Betonu  (C EB).  Jest  wreszcie  Prof.  W.  OLSZ AK  zał oż ycielem  (1934)  i  od  tej chwili  aktywnym  czł on kiem  P olskiego  Zwią zku  Inż ynierów  i  Techników  Budownictwa, który  za  wieloletnie  zasł ugi  wyróż nił   G o  Z ł otą   Odzn aką .  Był   w  szczególnoś ci  współ orga- n izatorem  I  Z jazdu  P Z I T B,  który  odbył   się   w  roku  1936  w  Katowicach. D rogi  ż yciowe  poprowadził y  Prof.  W.  OLSZ AKA  od  praktyki  w  stronę   teorii.  Był a M u t a  prakt yka  inż ynierska  in spiratorem  dla  wielu  pł odn ych poszukiwań  teoretycznych,  ź ród- ł em  wielu  pom ysł ów,  które  póź niej  doczekał y  się   pogł ę bionej  analizy  badawczej.  P ozo- stanie  w  bogatym  ż yciorysie  P rofesora  Jego  m ł odoś cią. 3 *